w

Tańczyłam w klubie, gdy nieznajomy…

Wracając do czasów sprzed pandemii, ta nieco młodsza wersja mnie naprawdę uwielbiała umalować się na piątkowe czy sobotnie wyjście do klubów.

Jest jednak takie wyjście, którego nigdy nie zapomnę. Wcale nie dlatego, że moja przyjaciółka miała właśnie wtedy 21 urodziny, ale ze względu na to, co się wydarzyło tamtego wieczoru. Nawet doskonale pamiętam, co miałam na sobie – obcisły neonowy top odsłaniający pępek, a do tego pasująca miniówka i wygodne, białe trampki. Byłam wtedy na tzw. przerwie z moim chłopakiem (nota bene, dziś mój mąż!), dlatego dopiero niedawno powiedziałam mu o tym, co się wtedy wydarzyło.

Tak jak niemal każdy, kto świętuje swoje 21 urodziny w Warszawie, tak i my, sporo wypiłyśmy jeszcze w domu, przed wyjściem na miasto. Potem poszłyśmy do znanego klubu, jednej z lepszej miejscówek w tamtym okresie, gdzie po prostu trzeba było być. To pewnie dlatego zawsze przed wejściem natknąć można było się na sporą kolejkę. Nie inaczej było tym razem.

Im dłużej trwała nasza zabawa, a kolejne drinki ubywały ze stołu i znikały w naszych gardłach, tym mocniej czułam, że jestem na naprawdę długiej przerwie. Przerwie od seksu, która dłużyła mi się już niebezpiecznie długo. Ostatni raz uprawiałam go jakieś 5, może 6 tygodni wcześniej. Dlatego nagle każdy facet wyglądał jakby nieco atrakcyjniej.

Tańczyłam z moimi laskami w grupie. Goście co chwile przychodzili do nas i próbowali tańczyć z nami, albo raczej ocierając się o nasze wyginające się do muzyki tyłki. Jak to dziewczyny, szybko podejmowałyśmy działania, aby wybawić od nieachanego gościa naszą kumpelę. I tak to leciało…

Aż do chwili, gdy moje spojrzenia zetknęły się z jego wzrokiem. Wysoki i świetnie wyglądający koleś pożerał mnie wzrokiem. Akurat wtedy skończyła się muzyka i dziewczyny zeszły z parkietu. Ja wolałam zostać. Liczyłam, że ten wysoki przystojniak podejdzie do mnie – i nie myliłam się. Chwilę potańczyliśmy, lecz z każdą minutą nasz taniec polegał coraz bardziej na wspólnym dotyku i ocieraniu się o seksowne ciała.

Tak się składa, że klub był wypchany niemal do ostatniej osoby. Dosłownie osoba na osobie, dziś nie do pomyślenia! Ale wtedy miało to pewien plus. Jego dłonie coraz bardziej erotycznie krążyły po każdym skrawku mojego ciała… a mi to naprawdę się podobało! Czułam, jak jego penis staje się coraz większy i dosłownie zaraz wskoczy z jego spodni. Obróciłam się i zaczęłam się ocierać o niego moim tyłeczkiem.

Doskonale wykorzystał ten moment. Wślizgnął swoją dłoń pod moją miniówkę i złapał mocno za mój jędrny pośladek. Gdyby nie głośna muzyka, z pewnością usłyszałabym wyraźniej jego zaskoczenie, gdy odkrył, że akurat „pechowo” bieliznę zostawiłam w torebce. Jego dłonie były zafascynowane moimi pośladkami, a najbardziej – tyłkiem, na który delikatnie naciskały. Cipka była schowana między udami, dlatego dostęp do tyłeczka był z jego perspektywy prostszy. Z drugiej strony, gdyby tylko wiedział, jak wtedy byłam mokra…


Chcesz porozmawiać na forum o seksie? Podziel się swoimi doświadczeniami z seksu analnego już teraz!


A to, co stało się potem – do dziś przeżywam szok, jak o tym myślę. Choć w zdecydowanie pozytywny sposób, bo do tego momentu raczej nigdy nie zabawiałam się ze swoim tyłkiem. Nigdy nie wkładałam tam palca czy jakichś zabawek, nikt również go nie wylizał. Nie spodziewałam się, ile to może dać przyjemności.

W ten właśnie sposób, w trakcie imprezy z okazji 21 urodzin mojej kumpeli, na zupełnie zatłoczonym parkiecie przystojny, wysoki koleś zaczął robić mi palcówkę, tyle że analną. Najpierw zobaczyłam, jak liże swój palec. Spojrzałam mu głęboko w oczy, a wtedy właśnie on to zrobił – włożył go idealnie do mojego ciasnego tyłka.

Nie spodziewałam się, że aż tak to pokocham! To było tak przyjemne, że chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie! Przez następnych kilka minut, minęło pewnie parę piosenek, on bawił się z moim tyłkiem przy pomocy swojego palca. Chciał włożyć drugiego, ale nie udało mu się to, bo byłam cholernie ciasna, o czym ciągle mówił mi do ucha. Ach, to jak ruszał tą dłonią i tym palcem… W pewnym momencie po prostu moje oczy odpłynęły, a ja trzęsąc się na parkiecie przeżyłam najmocniejszy orgazm życia. Gdy teraz o tym piszę, wciąż przypominam sobie to przyjemne uczucie, choć minęło już od tego „tańca” kilka lat!

Przestał dopiero wtedy, gdy odzyskałam oddech i się obróciłam, przez co jego palec wyślizgnął się z mojej ciasnej dziurki. Dałam mu całusa, aby się odwdzięczyć za tę przyjemność i zostawiłam go tak – skrajnie podnieconego. Znalazłam lożę, gdzie moje laski siedziały i dołączyłam do nich. Dosłownie każda z nich pytała się, dlaczego jestem taka zadowolona. Jednak nikomu nic nie powiedziałam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

GIPHY App Key not set. Please check settings

    Co myślisz?