w

Oglądałem zdjęcia w telefonie pewnej dziewczyny i odkryłem jej “prawdziwe” oblicze

Kiedy byłem na studiach, poznałem na imprezie pewną dziewczynę, nazwijmy ją Monika. Zaczęliśmy flirtować i od razu między nami zaiskrzyło. Monia była w reprezentacji lekkoatletycznej uczelni, miała zgrabne i umięśnione ciało. Najbardziej podobał mi się jej tyłeczek – odpowiednia kombinacja krągłości i sprężystości.

Spotkaliśmy się znowu na kolejnej domówce kilka dni później i sporo czasu spędziliśmy razem. Przez cały czas gdy gadaliśmy, jej telefon leżał na kanapie pomiędzy nami. Po kilku drinkach zaczęła robić coś trochę dziwnego.

Odblokowywała telefon, kładła go zaraz obok mojego uda, po czym odwracała się i zaczynała gadać z kimś innym. Po minucie czy dwóch odwracała się znowu do mnie i podnosiła telefon z zawstydzonym wyrazem twarzy. Za drugim razem wzięła go i wyszeptała mi do ucha:

Muszę bardziej uważać i nie zostawiać odblokowanego telefonu w zasięgu twoich rąk. Gdybyś zaczął przeglądać moją galerię, mógłbyś zmienić zdanie na mój temat

Tak? – spytałem zaczepnie. – A to czemu?

Uśmiechnęła się, spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała:

Mógłbyś zobaczyć prawdziwą mnie.

Jakieś pół godziny później zrobiła to znowu. Odblokowała telefon, położyła go na kanapie i wstała.

Muszę iść do łazienki – powiedziała, po czym zerknęła na leżącego smartfona. – Pamiętaj, żadnego myszkowania w telefonie. – Mrugnęła do mnie i poszła sobie.

Na imprezie nie było tłumów, ale akurat wszyscy byli zajęci i rozproszeni. Byłem lekko podchmielony i stwierdziłem, że co mi tam. O ile się nie myliłem, to chciała, żebym obejrzał te zdjęcia.

Spodziewałem się jakichś nudesków, nic zwariowanego. Ale to, co zobaczyłem, kompletnie mnie zaskoczyło. Szybko przesłałem sobie kilka z tych sex fotek, po czym wykasowałem kopie wiadomości z jej telefonu, żeby nie zostawiać śladów. Rozsiadłem się na kanapie, a serce waliło mi jak młotem. Miałem ochotę sprawdzić, czy te zdjęcia naprawdę istniały, czy tylko je sobie wymyśliłem.

Kiedy Monia wróciła, podniosła telefon i spojrzała na mnie, zanim schowała go do torebki. Akurat zjawiło się sporo nowych osób, zrobiło się zamieszanie i straciliśmy kontakt. W pewnym momencie odszukała mnie tylko po to, żeby się pożegnać, bo właśnie wychodziła z jakimiś znajomymi.

Kiedy wróciłem do domu, miałem czas, żeby dokładniej przyjrzeć się zdjęciom. Gdy je przeglądałem, mój kutas natychmiast się obudził.

Udało mi się zdobyć 3 zdjęcia. Na pierwszym Monika miała zawiązane oczy czarną chustką. Klęczała na łóżku w samych stringach, jej sutki sterczały. W dłoni trzymała wielkie czarne dildo i lizała jego końcówkę.

Drugie zdjęcie było podobne, z tym że połowa dildo była w jej ustach, przynajmniej 15 centymetrów.

Na trzecim zdjęciu Monika była odwrócona tyłem, pochylała się i wypinała, ręce miała związane za plecami a stringi ściągnięte do kostek. Na jej perfekcyjnym tyłeczku było widać czerwony ślad po uderzeniu.

Następnego dnia do niej napisałem.

“Miło było Cię wczoraj zobaczyć. Prawdziwą Ciebie…”

Szybko dostałem odpowiedź.

“Mnie też było miło! Co masz na myśli?”

“Cóż, muszę Ci coś wyznać”.

Widziałem, że trzy kropki wiadomości pojawiają się i znikają, aż w końcu wysłała krótkie: “Tak?”.

“Zerknąłem do Twojego telefonu, gdy wyszłaś do łazienki. Więc chyba zobaczyłem prawdziwą Ciebie”.

“O Boże…”, odpisała. “Co takiego zobaczyłeś?”.

Wysłałem jej trzy zdjęcia, które miałem u siebie. Serce mi waliło, chuj sterczał i nie mogłem się doczekać, aż odpisze.

W końcu się doczekałem.

“Troszkę mi teraz wstyd. Dobrze, że nie przeglądałeś dalej i nie widziałeś reszty…”.

Ręce mi drżały, gdy odpisywałem: “Może powinnaś wpaść dziś do mnie i pokazać mi resztę”.

Znów pojawiły się kropeczki, aż w końcu dostałem odpowiedź:

“Powinnam?”.

W międzyczasie przeszukałem komodę i znalazłem to, czego potrzebowałem. Z coraz większą pewnością siebie wysłałem jej zdjęcie: kajdanki, chusta i rolka szarej taśmy.

Napisałem pod nim tylko: “Tak, powinnaś”.

Tym razem nie było żadnych kropek, żadnego wahania. Odpisała od razu.

“Będę u Ciebie za pół godziny…”.

Co tu dużo mówić, tego dnia dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy o Monice. Takiej świruski jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałem. Było cudownie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

GIPHY App Key not set. Please check settings