w

Niespodziewany numerek

To był ważny dzień dla Krzysztofa, bo po raz pierwszy od dłuższego czasu udało mu się umówić na randkę i to nie z byle kim. Marzena była jego koleżanką ze studiów, miała długie nogi, zgrabne kształty, każdy chciał ją wyrwać. Krzysiek nadal nie wiedział, czemu to właśnie jego wybrała,

Czy to możliwe, że aż tak jej się podobam? – myślał z nadzieją.

By wypaść jak najlepiej postanowił, że musi się odświeżyć, w końcu kobiety lubią zapach zadbanego faceta. Nie zamierzał przepuścić takiej szansy, w między czasie przypominając sobie wygląd jej zgrabnych, maleńkich piersi, które idealnie zmieściłyby się w jego dłoniach.

Po drodze do pubu, w którym mieli się spotkać, Krzysztof kupił jeszcze gumki, tak na wszelki wypadek, i udał się z entuzjazmem na umówione miejsce. Wysłał sms-a, że już jest i czeka, na co nie dostał odpowiedzi, więc wszedł do środka i zamówił sobie piwo. Barmanką była dojrzała kobieta o krępych kształtach, rzadki widok w pubie, spodziewał się raczej kogoś w swoim wieku, kto dorabia po zajęciach na uczelni. Wzruszył ramionami i napił się orzeźwiającego napoju.

Marzena pewnie się spóźni, pewnie kończy się malować, albo cokolwiek to kobiety robią, że zawsze się spóźniają – pomyślał zerkając na telefon.

Krzysztof czekał cierpliwie, zdążył wypić już drugie piwo, ale dziewczyny nigdzie nie było.

Wystawiła Cię, co? – usłyszał głos barmanki.

– Skąd wiesz?

– No przecież nie przyszedłbyś tu taki wystrojony tylko po to, żeby pić piwo w samotności. Codziennie spotykam tu takich chłopaków jak Ty, którzy czekają i czekają. Te młode dziewczyny nie wiedzą co tracą, zorientują się ile zabawy straciły, gdy już będą stare i nikt na nie już nie będzie chciał spojrzeć. – odpowiedziała z wyraźną irytacją w głosie.

Krzysiek smętnie pokiwał głową, miło było usłyszeć słowa zrozumienia od tej kobiety. Z resztą pewnie swoje już przeżyła to i zna się na tych sprawach. Spędził tak jeszcze kilka godzin rozmawiając z sympatyczną barmanką i opróżniając kufel za kuflem.

– Jeszcze nie wszystko stracone młody. Chodź, pokażę Ci coś. – złapała go za rękę i pociągnęła za sobą na zaplecze. Krzysztof nic nie powiedział, miał słabą głowę i był już zbyt pijany oraz zaskoczony zmianą sytuacji.

Nagle zdał sobie sprawę, że znaleźli się w ciasnym składziku. Spojrzał na barmankę i zauważył iskierki w jej oczach. Zdał sobie sprawę z tego co się dzieje, gdy ta zaczęła się rozbierać ze swojego służbowego ubrania ukrywającego pod spodem czerwoną koronkową bieliznę i uklęknęła przed nim na zimnej posadzce. Powoli rozpięła jego spodnie i zsunęła majtki, gładząc delikatnie skórę wokół jego lędźwi, jakby się rozkoszowała jego młodym ciałem. Penis Krzysztofa automatycznie stanął na baczność, na co barmanka szeroko się uśmiechnęła i zaczęła całować i lizać zaczynając od żołędzi, a kończąc przy jądrach. Krzysztof złapał kobietę delikatnie, acz stanowczo za włosy by nakierować jej usta na swojego kutasa po czym wzięła go do ust i zaczęła żarliwie ssać. Gdy na chwilę przerwała by zaczerpnąć powietrza powiedziała

– Widzisz? Właśnie tak postępuje prawdziwa kobieta.

Po czym złapała swoje ogromne piersi i zaczęła masować nimi członka coraz szybciej i szybciej, a gdy zobaczyła, że Krzysztof zaraz dojdzie przerwała niespodziewanie.

– Możesz to zrobić we mnie jeżeli chcesz, jestem na tabletce. – Szepnęła Krzyśkowi do ucha na co on podniecił się jeszcze bardziej. Złapał ją w talii i obrócił plecami do siebie, a ona wypięła się. Wie dokładnie co robić, żeby zadowolić mężczyznę – pomyślał. Jednym szybkim ruchem wetknął swojego wielkiego, nabrzmiałego penisa w jej mokrą cipkę i zaczął szybko pieprzyć barmankę, która ledwo powstrzymywała swoje jęki, by nikt ich nie usłyszał. Nogi trzęsły się jej jak galareta, gdy w końcu osiągnęła orgazm i wydała z siebie głośne westchnienie, jakby tego właśnie potrzebowała od bardzo dawna. Po chwili Krzysztof również doszedł wypełniając całą jej cipkę swoim ciepłym nasieniem. Barmanka wstała, ubrała się, ucałowała Krzysztofa w policzek i rzuciła na odchodne

– Wpadaj kiedy chcesz złotko. – Po czym wyszła.

Chłopak dyskretnie wyszedł tylnym wyjściem i nadal oszołomiony swoim szczęściem ruszył do domu. Spojrzał na telefon, który pokazywał powiadomienie z nową wiadomością. To była Marzena. “Hej, sorry, że nie przyszłam, ale coś mi wypadło. Spróbujemy jeszcze raz?”. Krzysztof zaśmiał się i usunął wiadomość ze skrzynki, Marzena nie była mu już potrzebna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

GIPHY App Key not set. Please check settings