w

Lodzik, który zmienił całe moje licealne życie

Zawsze słyszałem, że seks nie jest jak porno, ale póki co wydawał mi się całkiem podobny…

Zaznaczam, że zmieniłem niektóre szczegóły, żeby zapewnić sobie anonimowość, ale wszystkie opisane wydarzenia zdarzyły się naprawdę.

W liceum byłem raczej nieśmiały. Byłem co prawda lubiany i nie wyglądałem najgorzej, ale zawsze brakowało mi śmiałości, żeby zagadywać do dziewczyn. Trzymałem się na uboczu, nigdy nie byłem w centrum zainteresowania. Kontakt z dziewczynami miałem tylko wtedy, kiedy na szkolnych imprezach kazali mi tańczyć z takimi, które też trzymały się na uboczu. Ale była jedna rzecz, którą miałem w zanadrzu (metaforycznie) i w majtkach (dosłownie): wielkiego kutasa (możecie sprawdzić w zdjęciach na moim profilu).

Chodziłem do dużego prywatnego liceum, więc nie było tam jednej “najpopularniejszej dziewczyny”, były ich dziesiątki. Były zjawiskowe. Siatkarki z takimi tyłkami, że ja i wszyscy moi znajomi aż się śliniliśmy. Dziewczyny, które potem zostały modelkami i wyszły za bogatych dupków. Ale była jedna taka, do której wzdychałem całe lata: Julita. Była wzorową uczennicą, ostatecznie skończyła renomowany uniwersytet i jest teraz prawniczką. Była w kółku recytatorskim, w gazetce i w żeńskiej drużynie piłkarskiej. Blondynka, 170 centymetrów, sterczące cycuszki i tyłek wyrzeźbiony latami treningów. Była typem dziewczyny, która ciężko pracuje, nie przyjmuje odmowy i zawsze dostaje to, czego chce. A poza tym mówili o niej, że jedną z rzeczy, których chciała, były duże kutasy.

W liceum chodziła na serio z dwoma chłopakami, o których wszyscy mówili, że mają wielkie wacki. Większość z nas nie interesowała się tym specjalnie, ale plotka w liceum będzie się za tobą wiecznie ciągnąć, zwłaszcza tak pikantna. Moi znajomi dowcipkowali sobie, że “musi być nieźle rozjebana” i że “jest królową wielkoludów”, błehehehe. Nie zniechęcało mnie to ani trochę, ale też nigdy nie sądziłem, że mogę mieć u Julity szanse.

Byłem jednym z najlepszych koszykarzy w szkole. Nie jakieś wielkie osiągnięcie, bo nasza drużyna nie były zbyt silna. Ale ponieważ pierwszy raz w historii udało nam się dostać do międzyszkolnego turnieju, przedstawiciele gazetki robili wywiady z graczami. Nie mogłem się doczekać, bo to oznaczało zwolnienie z lekcji, ale także miałem nadzieję zastać Julitę w redakcji i pogapić się na jej tyłek. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy się okazało, że to ona będzie przeprowadzać wywiad.

Natychmiast zrobiłem się czerwony z nerwów, ale udawałem, że to po prostu trema. Zawołała mnie i moich kolegów z drużyny, usiedliśmy w ławkach, a ona zajęła miejsce nauczyciela przed nami. Miała na sobie spódniczkę, która perfekcyjnie odsłaniała całe jej umięśnione nogi. Dopiero co obejrzałem “Złą kobietę” i czułem się tak, jakby to Cameron Diaz wpatrywała się we we mnie zza biurka. Nie pamiętam za dużo z tego spotkania, oprócz jednego szczegółu. Julita zadawała każdemu graczowi po jednym pytaniu i w końcu doszła do mnie. Uśmiechnęła się i powiedziała:

– Grzesiek, podczas poprzedniego meczu niemal wdaliście się w bójkę z przeciwnikami. Czy sądzisz, że gorąca krew poniesie was i tym razem?

Kompletnie mnie zaskoczyła.

– Cóż, nie zamierzamy nikogo atakować, nie chcemy mieć problemów. Ale jeśli będą podskakiwać, będziemy się bronić.

– Chcesz powiedzieć, bądź miły, ale zawsze miej pod ręką drąga?

Julita uśmiechnęła się kokieteryjnie, może była zachwycona własną ripostą, która, jak tak sobie teraz myślę, była super błyskotliwa, ale zupełnie jej wtedy nie załapałem. Wciąż nie jestem pewien, czy powiedziała to z rozmysłem, ale miło jest sądzić, że tak.

– No, coś w tym stylu – odpowiedziałem.

Wywiad się skończył, jeszcze chwilę gadałem z Julitą i ona flirtowała, ale nie wziąłem od niej numeru. (Jak już mówiłem, nie mam pojęcia, co wtedy odwalałem. No debil, no.) Ale tego samego wieczoru napisała do mnie na Facebooku i zapytała, czy będę na piątkowej imprezie u naszego wspólnego znajomego. Wtedy zacząłem trochę kumać. Niezbyt lubiłem imprezy, ale oczywiście powiedziałem, że będę. Strasznie się przejąłem i cały czas się bałem, że może wszystko mi się tylko wydaje. Byłem prawiczkiem i nawet się nigdy porządnie nie całowałem, a teraz jedna z najseksowniejszych dziewczyn w szkole się za mną ugania? Ciągle się zastanawiałem, czy dotarły do niej plotki…

Drużyna koszykówki oczywiście korzystała ze szkolnej szatni, a jak już wspominałem na początku, plotki lubią się roznosić po liceach. Kiedyś koleś z drużyny widział, jak się przebierałem, i skomentował mój rozmiar. Strasznie się wtedy zawstydziłem, więc wszyscy się zbiegli i wymyślili mi ksywę – Drągal, czasem też mówili na mnie po prostu Wacek. Jeśli chcesz, żeby ksywka do ciebie przylgnęła, to zachowuj się, jakbyś jej nie chciał – pewna metoda. Co prawda krążyło to tylko w drużynie, ale zastanawiałem się, czy może dotarło do Julity, oraz czy plotki o jej obsesji były prawdziwe.

Zanim nadszedł dzień imprezy, w kółko oglądałem “edukacyjne” filmy. Mój jedyny dotychczasowy pocałunek to było cmoknięcie. Fantazjowałem o robieniu minety, ale nie miałem pojęcia, jak się do tego zabrać. Perspektywa nie bzyknięcia Julity była straszna, ale wolałem to, niż gdybym miał zawalić na całej linii, a ona potem opowiadałaby o tym koleżankom. Plotki mogą zniszczyć życie. W końcu nadszedł piątek. Pojechałem na imprezę razem z moim ziomkiem Rafałem, który też był zaproszony. Następnego dnia miałem trening, więc zadeklarowałem, że będę kierowcą. Nic mu nie mówiłem o moich podejrzeniach w sprawie Julity, bo zakładałem, że jednak mogło mi się wszystko tylko wydawać i bałem się, że się zbłaźnię. Wiedziałem, że jakby co, to nie da mi żyć. Szczerze mówiąc wciąż sądziłem, że nic z tego nie będzie. Julity była całkiem spoza mojej ligi, zwłaszcza jeśli ja nie byłem w żadnej lidze.

Gdy dotarliśmy na imprezę, było wiadomo, że nie potrwa ona długo. O 10:30 było już ponad sto osób. Na oko została godzina, zanim ktoś postanowi rozgonić towarzystwo. Dla mnie oznaczało to tylko jedno: jak najszybciej znaleźć Julitę. Nie wiedziałem natomiast, że dla Rafała oznaczało to coś innego: nabzdryngolić się w godzinę za wszystkie czasy. Gdy tylko wszedłem, otoczyli mnie pijani znajomi, urżnięci znajomi i napruci znajomi. To był koszmar niczym z Kafki, zwłaszcza dla takiego spolegliwego osobnika jak ja. Prawie pół godziny przedzierałem się do tylnego ogródka, gdzie nadal nie znalazłem Julity, za to znalazłem całkiem zrobionego Rafała, który rzygał gdzieś w kącie. Wyglądało na to, że pił na pusty żołądek. Przyznał się, że jeszcze przed imprezą sobie dziabnął. Postanowiłem porzucić swoje nadzieje i odstawić Rafała do jego surowych rodziców. Kiedy przeklinałem pod nosem wybryki Rafała i to, że straciłem swoją szansę, usłyszałem znajomy głos.

– Cześć!

Obróciłem się i zobaczyłem podbiegającą do mnie Julitę. Miała obcisłą krótką bluzkę i legginsy, które nie pozostawiały pola dla wyobraźni. Ale najbardziej moją uwagę przykuły jej pomalowane na czerwono usta, jeszcze nigdy nie widziałem jej w takim wydaniu.

– Cześć Julita, właśnie cię szukałem – powiedziałem.

– Ja też cię szukałam! Przed chwilą przyszła policja i zamykają imprezę… Czy mógłbyś odwieźć mnie i jeszcze jedną koleżankę do domu?

Wryło mnie. Oczywiście chciałem się zgodzić, ale nie wiedziałem, jak mam to interpretować. Czy właśnie zostałem chłopcem na posyłki? Nie miałem czasu, żeby się nad tym rozwodzić.

– Dobra, jasne, tylko muszę też podwieźć Rafała, nie jest z nim dobrze.

– Och, jesteś taki kochany! Dziękuję. Jestem ci dłużna. – I znowu uśmiechnęła się zalotnie, jak w czasie wywiadu. I znowu, nic nie załapałem.

Wsiedliśmy do mojego dziesięcioletniego forda, Rafał z przodu, Julita z koleżanką z tyłu. Rafał mieszkał tylko kilometr dalej, ale dostarczenie go do domu nie było takie łatwe. Ostatecznie Julita przytrzymywała mu głowę, podczas gdy pokrywał zewnętrzną stronę drzwi mieszanką wódki i Red Bulla za jakieś dwadzieścia złotych. Wiem, podniecające. Odstawiłem go do domu, wprowadziłem przez drzwi i zostawiłem na głowie rodziców. Julita mieszkała niedaleko, więc sądziłem, że potem będę odwoził ją, ale usłyszałem z tylnego siedzenia:

– Teraz jedźmy do Ani.

Nie zamierzałem się kłócic.

Przez całą drogę powtarzały, jakim to jestem świetnym przyjacielem. To nie był pierwszy melanż Rafała, ani mój. Rozmowa zbiegła na temat tego, czy Rafał ma problem, ale zanim zdążyliśmy to ustalić, dotarliśmy do domu Anki. Julita wysiadła z samochodu, żeby uściskać się z przyjaciółką. A potem usiadła z przodu, obok mnie. Pochyliła się i położyła mi rękę na kolanie.

– Bardzo ci dziękuję, naprawdę świetny z ciebie kumpel. Czy mogę ci się jakoś odwdzięczyć?

Zintensyfikowała uścisk i spojrzenie. Jeśli to nie były sygnały, to ja jestem święty turecki. Zebrałem w sobie całą odwagę przyjętą z jedynym piwem, które wypiłem tamtego wieczoru, zamknąłem oczy i nachyliłem się. Natknąłem się na jej usta znacznie wcześniej, niż się spodziewałem. Najwyraźniej też się do mnie przysunęła. Miała takie miękkie i ciepłe wargi. Starałem się za nią nadążyć, ale była na tyle wstawiona, że nie zostawiała mi za dużo pola do popisu. Nie ociągała się i zaraz poczułem jej język w swoich ustach. Desperacko chciałem zastosować zdobytą wcześniej wiedzę i przygryzłem jej dolną wargę, na co lekko jęknęła. Nabrałem pewności siebie, a moje majtki nabrały objętości, więc zacząłem przesuwać się w dół jej szyi, co spowodowało serię kolejnych westchnień. Ale gdy zacząłem zbliżać się do piersi, powstrzymała mnie. O nie. Pospieszyłem się. Spojrzałem na nią i wtedy zobaczyłem ten zalotny uśmieszek, który uświadomił mi, że ona sobie to wszystko dokładnie zaplanowała.

– Pojedźmy w jakieś bardziej ustronne miejsce.

Nie trzeba mi było dwa razy powtarzać.

Jeżdżąc po okolicy znaleźliśmy ciemną uliczkę. Zaparkowałem i zgasiłem silnik. Julita przeszła na tylne siedzenie, więc ruszyłem za nią. Gdy przeciskałem się między siedzeniami, zobaczyła wybrzuszenie w moich spodniach.

– A więc plotka nie kłamie?

Cholera! Czyli wiedziała od początku.

– Jaka plotka? – starałem się zachować spokój.

– Och, daj spokój, przecież wiesz…

Położyła rękę na moim udzie i zaczęła je masować, powoli zbliżając się do penisa. Miałem ochotę zerwać z siebie spodnie.

– No może, znaczy, nie wiem… – mieszałem się.

Uśmiechnęła się i znów mnie pocałowała, a w tym czasie jej ręka przesunęła się i znalazła w końcu mojego kutasa, który błagał, żeby wyzwolić go z dżinsowego więzienia. Całowała mnie i poczułem, że się uśmiecha.

– Cholera, mówili prawdę.

Błogosławione plotki. Myślałem tylko o tym, że moje rozdziewiczenie będzie miało scenariusz jak z pornosa. Zawsze słyszałem, że seks nie jest jak porno, ale póki co wydawał mi się całkiem podobny. Rozpięła mi rozporek jedną ręką, jak profesjonalistka. Podziękowałem sobie z przeszłości za to, że zwaliłem konia przed wyjściem z domu, bo inaczej pewnie doszedłbym już w tym momencie. Gdy Julita chwyciła mojego kutasa, z zaskoczenia odsunęła swoją twarz od mojej.

 – Rety. Jest… wielki!

Ściągnęła mi spodnie i bokserki, żeby mieć lepszy widok. Przyglądała mu się, otwierając coraz szerzej oczy.

– On ma chyba ze dwadzieścia pięć centymetrów.

Powinienem ją poprawić i powiedzieć, że tylko dwadzieścia, ale nie mogłem zebrać myśli. Patrzyłem na dziewczynę moich marzeń, która zachwyca się moim penisem jak laska z pornosa. Nie mogłem w to uwierzyć. Było mnie stać jedynie na pomruki. Opuściła głowę, wysunęła język i polizała mojego penisa od podstawy aż do samej główki. Czułem jej gorący oddech na chuju i myślałem, że zaraz zemdleję. Byłem w niebie. Powtórzyła to kilka razy, zanim w końcu jednym ruchem wzięła całego do buzi, aż znalazł się głęboko w jej gardle. Byłem na granicy przytomności. Musiałem głośno jęczeć, bo podniosła palec i przyłożyła mi go do ust, żebym był ciszej. Ale znów zobaczyłem ten zalotny uśmieszek i wiedziałem, że tak naprawdę jej się to podoba. Otuliła mojego kutasa ustami i zaczęła jeździć po nim w górę i w dół, zjeżdżając niemal do samych jąder. Była fenomenalna. Do dziś pozostaje to jeden z najlepszych lodzików, jakie w życiu miałem, a przecież miała tylko osiemnaście lat! Otworzyłem oczy i zobaczyłem, że patrzy na mnie, trzymając mojego kutasa głęboko w gardle. Byłem wtedy tak podniecony, że prawie doszedłem. Wysunąłem się z jej ust, żeby nie skończyć w pierwszej minucie. Uśmiechnęła się i zaczęła ssać moje jajka, równocześnie masturbując mojego penisa. Było po mnie. Zacząłem jęczeć i ledwo wydukałem:

– Zwolnij, dochodzę.

Ale zamiast zwolnić, znów wzięła mnie do ust i przyspieszyła. Straciłem kontrolę i wystrzeliłem mocniej niż kiedykolwiek. Nie odsunęła się ani trochę i cały ładunek wylądował w jej gardle. Wiłem się w jej ustach i usłyszałem, że lekko się krztusi. Poczekała, aż zrzuciłem ostatnią kropelkę, a potem przełknęła wszystko jakby to był szot Malibu. Ja. Pierdolę. Jeśli wcześniej brakowało mi słów, to teraz dopiero mnie zatkało. Nie miałem pojęcia, co powiedzieć.

– Dziękuję – wydukałem, po chwili niezręcznej ciszy.

– To ja dziękuję – zaśmiała się. – Możesz mnie teraz odwieźć do domu? Muszę wrócić przed północą.

Zgodziłem się, oczywiście. Wracaliśmy w przyjemnej ciszy. Nie wiedzieliśmy, co powiedzieć, ale w każdym naszym spojrzeniu była fala rozbuchanych, licealnych hormonów pożądania. Gdy zatrzymaliśmy się przed jej domem, pocałowałem ją na do widzenia.

– Chciałabyś to kiedyś powtórzyć? – zapytałem.

– Jasne – zachichotała.

Nie przesadzę, jeśli powiem, że ten lodzik zmienił moje życie. W czasie kolejnych tygodni i miesięcy stałem się bardziej pewny siebie i otwarty. Może to była tylko wewnętrzna przemiana, ale miałem wrażenie, że wszyscy inaczej na mnie patrzą. Plotki znowu zaczęły krążyć po szkole i ludzie zaczęli traktować mnie z większym szacunkiem. Julita jednym ruchem przestawiła moje zainteresowania z kategorii “dominy” i “rogacze” na “kult penisa” i “dziki, agresywny seks”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

GIPHY App Key not set. Please check settings

    Co myślisz?